Alpha Team

CHANCE FAVORS THE PREPARED MIND
L. Pasteur

B L O G   2025
The Theory of Goals

Blog to miejsce do publikowania merytorycznych treści związanych z zagadnieniami dotyczących rozwoju osobistego, psychologii osiągnięć, motywacji. Znajdziecie tutaj najnowsze spojrzenie na różne zagadnienia.


facebook.com/AlphaTeamReal


Nazwa The Theory of Goals pochodzi z projektu zrealizowanego kilka lat temu, czego efektem jest strona facebook.com/toGoals

Doświadczeni ludzie wcale nie są twardzi, są szybsi w podejmowaniu decyzji!


Doświadczenia nie da się zastąpić niczym. Doświadczenie zdobywa się latam ciężkiej pracy, przy udziale czy nawet współudziale porażek i upadków. A nie od dziś wiadomo, że porażka jest najlepszym nauczycielem w życiu. Podobnie jak góry nie nagradzają ego maszerującego, a nagradzają zarządzanie zasobami, tak samo w życiu w różnych dziedzinach czy aktywnościach, zarządzanie sobą i swoimi zasobami, talentami, możliwościami powoduje, że de facto wygrywamy. Nie od razu, ale po wielu latach. Podejmując działania w określonych i wybranych przez siebie aktywnościach. To wszystko składa się na doświadczenie, wiedzę w danym obszarze, w którym funkcjonujesz. Dlatego też doświadczeni ludzie wcale nie są zrobieni najbardziej wytrzymałych stopów metali, to nie terminatory zawsze i wszędzie gotowi do działania. Oni są po prostu lepsi od innych w tym, że szybciej podejmują kluczowe decyzje, które bezpośrednio oddziaływają na nich oraz otoczenie. Bez względu w jakiej branży działasz, to jeśli uważasz się za specjalistę czy osobę, która na chłodno podejmuje pewne kluczowe decyzje, to oznacza, że przemawia za tym dość spore doświadczenie. Ale one się nie zbuduje z samego zasiadania na kierowniczym stanowisku czy wejścia w buty właściciela firmy. One potrzebuje odpowiedniego czasu do tego, aby urosnąć. Aby zebrać doświadczenie należy ponieść kilka porażek, następnie wyciągnąć wnioski, uczyć się, znowu polec na bitwie o przetrwanie, ale nadal się uczuć na błędach, przegranych, czy osobistych klęskach. I tylko najsilniejsi w tym względzie, przechodząc swoistą selekcję (jak w wojskach specjalnych) i dostaną się do grona najlepszych, gdzie jest dalsza droga do tego, aby w swojej aktywności/branży odnieść sukces, ale nadal bez gwarancji. To właśnie dzięki doświadczeniu stajemy się specjalistami, którzy potrafią dużo wcześniej niż pozostali zauważyć nadchodzące zmiany i odpowiednio wcześniej podjąć kluczową decyzję. Tutaj nie ma miejsca na tak zwanych He-Man działających na zasadzie „jakoś dam radę”,  „jakoś to będzie”, bo nie będzie i ostatecznie polegniesz. W takich sytuacjach liczy się właśnie doświadczenie i wiedza, które przeradza się w mądrość oraz zachowawczość. Szczególnie jest to istotne, gdy musisz na przykład się zmierzyć z przerażającymi zmiennymi warunkami atmosferycznymi wysoko w górach czy też w swoim biznesie czy aktywności. Gdy zaczynasz wchodzić na wyższy poziom zaangażowania. To się czuje instynktownie, bo gdy potrzebujesz zmiany, czy też czujesz, że potrafisz zrobić coś więcej i jesteś gotów na to więcej (więcej pracy, więcej zaangażowania, ale też po jakimś czasie więcej korzyści) to zaczynasz korzystać ze swojego bezcennego doświadczenia do kreowania zmian.  To, że płacisz cenę z góry jest dla Ciebie czymś naturalnym, bo jesteś już daleko za innymi w wyścigu życia. Nie spędzasz popołudnia na kanapie (nawet po pracy), ale nadal działasz. Bo wiesz, że życie nie czeka i że szkoda zmarnować nawet godzinę na bezproduktywną działalność. Reszta osób tego nie rozumie, ale nie przejmujesz się nimi. Dlatego, że oni jak ognia unikają porażek, sądząc, że to klęska, katastrofa oraz upokorzenie. Ty tymczasem, doskonale wiesz, że bez porażek nie ma jakichkolwiek szans na przyszłościowy (jednak nie gwarantowany) sukces. Stąd spodziewasz się, że takie rzeczy musisz spotkać na swojej drodze aktywności. I z tego wynika, że nie można nigdy podejmować samych dobry decyzji, bo jest to nierealne. Ale doświadczenie właśnie pozwala na ograniczanie błędów. Analogią niech będą ponownie góry. Jeśli źle zaplanujesz swój stuff czy przecenisz swoje możliwości lub nie sprawdzisz warunków pogodowych czy po prostu podejdziesz do tego z pogardą, bo przecież jesteś He-Man, człowiek ze stali i co tam będziesz się przejmować zmieniającymi się warunkami...to jesteś na szybkiej ścieżce do katastrofy. Ale tego ktoś bez doświadczenia nie zrozumie. Ja oczywiście przeszedłem taką akcję, gdzie załamanie pogody sprawiło, że ze słonecznej wiosennej aury stał się nagle koniec świata z huraganowym wiatrem, deszczem, śniegiem, gradem, gdzie oprócz butów wszystko inne miałem w 100% przemoczone, plecak z awaryjną odzieżą również. W środku GSS, bez możliwości schronienia się, a otwarta przestrzeń potęgowała odczucie strasznego zimna. Cóż. Nie przygotowałem się odpowiednio. Ale to było lata temu. Natomiast dziś jest o 180 stopni inaczej. Inni uczą się ode mnie. I tak jest właśnie to żyćko skonstruowane, gdzie bez porażki, klęski, upadku nie ma możliwości dokonania czy zbudowania wielkich rzeczy. A jeśli ktoś uważa, że jest inaczej to zwyczajnie błądzi. Znam aż zbyt dużo osób, które potrafią na przykład wystartować w jakiś zawodach czy wybrać się w góry bez przygotowania, bez sprzętu, bez zastanowienia się nad tym, a co, jeśli...uważają siebie za niezniszczalnych, mocarnych gości, którzy „nie jedno już przeszli”. Jednakże później okazuje się, że dopada ich nagle tak silne zmęczenie, że nie mogą ruszyć z miejsca, że brakuje oddechu, że zrobiło się niespodziewanie zimno, że buty obtarły. Nagle odkrywają, że coś zaczyna boleć. Smutne historie pokazujące, to że duma zawsze kroczy przed upadkiem. Można te zachowanie przetransportować do prowadzonego biznesu, jakiejś działalności. Schemat podobny. Bez przygotowania i przemyślenia sprawy spadamy w przepaść bezmyślności i lekceważenia ogólnych zasad życia. Mnie bardzo wkurzają takie osobowości, których wydumane ego kroczy z pięć metrów przed nimi, sądząc, że są potomkami królów i przede wszystkim udają w głupkowaty sposób, że posiadają nadprzyrodzoną moc działania oraz radzenia sobie z każdą sytuacja. Tylko tacy „fafa-rafa”, co wynika z moich obserwacji padają w pierwszej czy drugiej linii, jeśli chodzi o profesjonalność oraz jakość podejmowanych decyzji.

 

Bartosz Jagodziński

28.04.2026 r.


POWRÓT DO PODSTAW

 

Pamiętam czasy, gdy na studiach dość intensywnie trenowałem Aikido. W którym roku nauki, usłyszałem ciekawa opowieść, o tym jak jeden z uczniów (uchi-deshi, to wewnętrzny uczeń, czyli osoba mieszkająca w dojo i trenująca na pełen etat, a jak byłem soto-deshi czyli trenujący normalnie, nie mieszkający w dojo), wyjechał do Francji, aby pod okiem shihan’a (nauczyciel nauczycieli – mistrz-nauczyciel) praktykować nauki. Przez pierwsze trzy miesiące wrócili do podstaw, nie wchodząc w poziom zaawansowany. Właśnie te podstawy, które każdy znał z czasem zanikały w niuansach, bowiem skupiano się na zaawansowanych technikach. Stąd powrót na kwartał do solidnych podstaw, stanowił rozpoczęcie nauki pod okiem shihan’a. Co wynikało z wielkiego doświadczenia i mądrości tego nauczyciela. Do czego zmierzam? Ja w tym roku właśnie przez kwartał powróciłem do moich fundamentów z zakresu rozwoju osobistego. I okazało się, że może nie że zapomniałem, ale nie zwracałem uwagi na pewne elementy, które kiedyś wchłonąłem jak gąbka wodę, a teraz stały się jakby mgłą i uległy zapomnieniu, na rzecz innych ważniejszych i mocniejszych rozwiązań. To był taki impuls aby poczuć znowu to samo, co kiedyś podczas wchodzenia w rozwój osobisty. Po ponad 10 latach takie odświeżenie podstaw to klucz, aby w tym, co nazywa się rozwojem osobistym nadal pozostać i być na wysokim poziomie. Te trzy miesiące, bo dziś mamy 31 marca, to była doskonała lekcja, powtórka oraz odświeżenie pamięci, której potrzebowałem. Tak naprawdę sama nazwa „rozwój” oznacza ciągłość. I wcale nic nie zaprzecza temu, aby nie wrócić do początków, czy wybranego materiału. Wystarczyła niesamowita książka, dwa lub trzy seminaria (video) i od razu odświeżony wiedzą poczułem się lepiej. Jeśli nie będzie się dbać o swoją wiedzę, to ona zaniknie. Nie ma nic na stałe. Jeśli sądzisz, że jednorazowe zapoznanie się z tematem będzie wystarczające, to wiesz mi, że błądzisz. To jak byś raz czy dwa odwiedził siłownię i spodziewał się sylwetki Rob’a Riches’a. Trochę to słabe. Podobnie jest z innymi dziedzinami nauki, ale też sportu. Podobnie jest z relacjami, bez dbania o nie, nie będę wieczne. Już nie muszę wspominać, że analogicznie będzie ze związkiem. Także w tym kwartale dokonałem pewnych decyzji, które polegały na tym, że przestałem kontynuować określone znajomości, które w praktyce już istniały na zasadzie znajomości w wirtualnym świecie. Z dziką satysfakcją oczyściłem swoje konta w social mediach, korzystając z funkcji usuń, ogranicz, wyłącz. Odciąłem się od toksyczności oraz sztuczności. A to wszystko za sprawą powrotu właśnie do podstaw wiedzy z zakresu rozwoju osobistego. Dodatkowo ukierunkowałem się w innych obszarach, wybierając meteorytykę i profesjonalizm, a unikając hype oraz biegania za clickbait’mi. To jest właśnie dorosłość. Nie idziesz za tłumem, ale własną drogą, na której stąpasz bardzo mocno. Bo doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, ile jesteś wart i jaki masz potencjał. Te powroty do solidnych podstaw, to świetna rzecz, pomagająca z jednej strony na przyznaniu się przed sobą samym, że coś ci przez te lata mogło umknąć czy też o czymś, zwyczajnie zapomniałeś, a z drugiej strony zestawiasz te podstawy z obecną sytuacją i wyciągasz lepsze wnioski niż kiedykolwiek wcześniej. Lepiej rozumiesz, że pewne znajomości muszą się zakończyć, abyś mógł płynniej przejść do nowych, bardziej wymagających, ale też takich przy których wzrośniesz (ponownie). To co się da zostawić, bo to już przeszłość i nic z nią nie zrobisz. Nabrać dystansu, sił, energii, ochoty do nowych wyzwań. I to jest w tym najpiękniejsze. Wypróbuj to na sobie. Odważ się, a przekonasz się o bardzo mocnych efektach. Ja już dziś będę świętować zmianę cyferek, dlatego kończę ten materiał. Ale jeśli w jakiś sposób uznasz tą opowieść za sensowną oraz zdecydujesz się na taki „powrót do podstaw”, to gwarantuje Ci, że odkryjesz kolejny poziom w swoim rozwoju osobowości. To coś głębszego oraz intensywniejszego niż doznałeś kiedykolwiek wcześniej. Bo znasz te podstawy, a teraz popatrzysz na nie z zupełnie innej strony. Strony swojego doświadczenia.

Bartosz Jagodziński

 

31.03.2026 r.

UKRADLI CZAS...

Paradoksalnie to można ukraść. Ale okradziony dowiaduje się o tym fakcie dopiero po kilku latach. Odwrotnie, niż z pieniędzmi, gdzie może obejrzeć swój stan rachunków bankowych dosłownie za jednym kliknięciem w telefon. Ukraść czas mogą fałszywi przyjaciele, nieudane związki, fatalne kontakty biznesowo-towarzyskie, członkowie rodziny czy też osoby, które mając znaczący wpływ na Twoje działania i podstępowanie zgrabnie wymuszają podjęcie jakiś aktywności, akcji, współpracy itd. W sumie można w ten koszyk kradzieży czasu wrzucić wiele. Okradający nie zawsze działa z zamysłem kradzieży czasu. Ale ostatecznie okazuje się, że jeśli kierujesz się w życiu określonymi przez siebie zasadami postępowania, masz wypracowane wartości, które są dla Ciebie bezwzględnie ważne i istotne oraz one cię prowadzą a w chwili gdy są one naginane, łamane, zmieniane, modyfikowane poprzez wpływ innych osób, to czujesz się z tym źle (to bardzo dobra oznaka, bowiem Twój wewnętrzny system wartość działa na wysokim poziomie), a mimo wszystko zgadasz się na propozycję czy inicjatywę innych, to wtedy jesteś okradany. Okradany ze swojego czasu, który mógłbyś poświęcić na zupełnie inne rzeczy. Tak jak i Tobie, także i mi się to zdarzyło kilkanaście razy. Dałem ukraść sobie czas. Czasami to było kilka godzin, czasami weekend, ale i też ta kradzież objęła kilka lat. Kilka lat robiąc coś, co w 100% nie było tym, co chciałeś, ale nie byleś na tyle silny, aby powiedzieć „nie”. Chodzi tutaj też o samo zachowanie, kontakty z innymi, jakieś wyjazdy, które naprawdę miałeś w dupie, ale „bo wypada”, „bo trzeba” musiałeś odbębnić. I tak naprawdę dopiero po kilku latach orientujesz się, że skutek tego wszystkiego był żaden. Bo porostu zmarnowałeś ten czas, poświęcając go dla kogoś innego. To wybrzmiewa trochę samolubnie, ale też tak ma być, dlatego że ten czas został przypisany tylko dla Ciebie. A może miałeś zaplanowane, aby zrobić zupełnie coś innego, a pod naporem siły wpływu innych zachowujesz się zupełnie inaczej? To świadczy o słabości charakteru. Na szczęście można popracować nad sobą, aby zwiększyć siłę pewności siebie,  wartości swojej osoby. Dokonać zmiany, która sprawi że już nikt więcej nie okradnie cię z czasu. To wymaga pracy nad sobą (tak średnio około 7 lat) gdzie poprzez zmianę samo-konceptu staniesz się inną osobą. I dopiero wtedy zauważysz, że wiele razy byłeś zwykłą ofiarą manipulacji. Najwyższy czas z tym skończyć dlatego, że to Twoje życie, Twój czas i nie można go marnować spełniając zachcianki czy  realizować cele innych. Oczywiście, jako rodzina macie wspólne cele (tak normalnie powinno być) ale też musisz mieć swoje osobiste, które nie mogą być blokowane przez członków najbliższej rodziny. Wtedy będziesz mógł się normalnie rozwijać. To naturalne i zdrowie podejście. Jeśli jesteś singlem, singielką to powinieneś mieć cele – krótko i długo terminowe, aby sprawnie funkcjonować. Bowiem one pozwalają na skupienie się nad tym, co jest bardzo ważne dla Ciebie, jednocześnie odgradzają Cię jak osłona przez niepotrzebnymi zjadaczami czasu. A przede wszystkim przed ich złodziejami. Ze swojego doświadczenia doskonale wiem, że dawałem się okradać z czasu, przez przyjaźnie, które po latach okazały się wysuszką, przez osoby, które ładnie mówiły, tworzyły mądre prezentacje w PowerPoint, a końcowo nie miały jaj, aby podjąć (będąc decyzyjnymi w danym biznesie) strategiczne rozstrzygnięcie pozwalające przetrwać danej działalności. Byłem okradany przez kolegów ze liceum, którzy po latach widzieli mnie tylko, gdy wymagał tego ich interes, przez kumpli ze studiów, którzy widzieli we mnie tylko osobę, od której trzeba pożyczyć materiały lub usiąść obok na egzaminie, albo stanowczo proponowali inny rodzaj aktywności sportowej, wiedząc doskonale że zajmuję się konkretnym sportem, lub też uzależniali swoją aktywność w jakiejś dziedzinie wyłącznie z moją osobą, a jeśli się nie godziłem, to byłem obwiniany, ze oni nie mogą czego zrobić. Następnie też przez rodzinę dalszą i bliższą. A także przez samozwańczych wizjonerów, którzy pod postacią przyjaźni tworzyli wizję swojej przyszłości, jednoczesnym w niej miejscem dla mnie, chociaż de facto ja tego nie chciałem, ale byłem zbyt słaby psychicznie, aby to dostrzec, a później odmówić.

Na szczęście to się zmieniło. I to dość dawno. Ale zanim to nastąpiło musiałem dużo pracować nad sobą, około 7-9 lat. Teraz mam świadomość tego, jak bardzo byłem okradany z czasu, jak mocno ingerowali w moje zachowanie inni. W tym roku okazało się, że osoby, na których nie powinienem się zawieść okazały się kolektywnymi znajomościami/osobowościami, które tylko dość dobrze kryły się za hasłami pełnymi odpowiedzialności i dorosłości, a tak naprawdę ich usposobienie to zwyczajna norma z poziomu szkoły średniej czy gimnazjum. Szok, ale widocznie tak musiało się zdarzyć, aby znów mógł jeszcze mocniej iść swoją wybraną ścieżką przez życie. Nie musi się ona zmienić w 5 pasmową autostradę, wystarczy aby była moja (może być stroma, wyboista), a nie zakłócana przez złodziei czasu, a dojadę od swoich celów. Sprawdź też u siebie ile takich złodziej czasu Cię otacza. Może właśnie w 2026 r. zrobisz przegląd i zaczniesz aktywnie reagować na takie sytuacje, zamiast być biernym i zadowalać innych, kosztem swojego czasu?

 

Bartosz Jagodziński

 

19.02.2026 r.

DAĆ SIĘ ZMROZIĆ

Plan był prosty, ale uległ radykalnej modyfikacji. Modyfikacji, która wymagała pobudki o 3:13 w sobotę. Mimo wszystko całość wyszła wyjątkowo elegancko. Zamiast samej Śnieżki był 20 km marsz w śniegu głównym szlakiem sudeckim. Zamiast zachodu był wschód. Zamiast normalnego marszu był wyścig z czasem w początkowej i najgorszej fazie wejścia. To wydarzenia z ostatniego weekendu. Dlaczego o tym wspominam? Bowiem umiejętność dostosowania się do zamiany planów czy ich korekta, celem osiągnięcia większych efektów, korzyści czy innego – mocniejszego celu jest umiejętnością miękką, w którą należy się wyposażyć w XXI wieku. A w szczególności powinny ją mieć zainstalowane osoby proaktywne. I dziś będzie o tym kilka zdań. Bez tej szczególnej roli w uprawnieniach swojej osobowości nie jest możliwe osiągnięcie większych triumfów w sferze zawodowej, sportowej, rodzinnej. To już nie tylko umiejętność biznesowa, ale wręcz podstawowa umiejętność społeczna, która pozwala na płynną zmianę swoich planów, celem osiągnięcia większych efektów niż zasadniczo się zakładało (plan pierwotny) pod wpływem czy sugestią innych osób. Ale uwaga, te inne osoby muszą wywierać na Ciebie pozytywny wpływ, muszą dobrze orientować się w tym, co robisz, co chcesz osiągnąć i poprzez swoją wiedzę, doświadczenie oraz chęć współpracy pomogą w określonych sytuacjach sięgnąć po więcej, niż z początku zakładałeś. Sięgnąć razem, wspólnie. To też kwestia wzajemnego zaufania, szacunku, otwartości oraz umiejętności oraz chęci współpracy. Sumienność tych relacji musi być poparta mocnymi fundamentami. Zdarza się, że planując jakieś przedsięwzięcie czy wydarzenie, działalność biznesową (potocznie jakiś deal) nie uwzględniłeś pewnych możliwości, ale nie dlatego, że nie wiedziałeś o nich, ale że nawet nie zakładałeś, iż przy delikatnej modyfikacji pierwotnych założeń, mogą okazać się ciekawsze niż podstawowe założenie.   I ta umiejętność elastyczności pozwala na dostosowanie się do tworzących się nowych warunków, które de facto mogą przynieść lub przyniosą nowe rozwiązania oraz korzyści na większym poziomie, niż to było w założeniach. Oczywiście jest wiele sytuacji, gdzie nie powinno schodzi się  z już obranego celu, bez względu na to, co oferuje w określonym momencie rynek czy sytuacja. Ewentualnie w takich akcjach wymagalna może być delikatna korekta głównego działania, ale nie celu. Są to przypadki, kiedy w jakiś sposób jesteś namawiany do zrobienia czy uczestnictwa w czymś, co będzie w tej chwili odsuwać Cię od Twojego celu lub będzie potrzebne 100% zaangażowanie w to, co robisz, a każda inna próba oderwania od tej pracy/aktywności spowoduje utratę celu głównego. Wtedy stanowczo i jednoznacznie mówisz takim osobom „NIE” i przechodzisz do swoich spraw. Ale jeśli dostrzegasz w ich pomysłach, rozwiązaniach (oczywiście popartych o know-how w danej dziedziny) inne, szersze możliwości, o których nawet nie myślałeś wcześniej, to właśnie ta umiejętność flexible, którą posiadasz, będzie pożądana bowiem, bez trudu będziesz potrafił skorzystać z nowych okoliczności, bez burzenia dotychczasowego planu. A nie będzie to naturalne, jeśli nigdy tego nie robiłeś. Ostatecznie właśnie dzięki tej umiejętności zyskałem więcej kilometrów, które przeszedłem w górach. Liczę to, bo w tamtym roku udało mi się przejść/przebiec 302 kilometry. A ostatniego dnia stycznia mam już 41. To oczywiste, że kończąc 2026 r. chciałbym mieć za sobą zdecydowanie więcej niż rok wcześniej. Stąd ta zmiana planów i dostosowanie się do nowych zaproponowanych warunków przyszło łatwiej, bowiem był ku temu cel. No i oczywiście udało się trochę zmrozić, bowiem odczuwalnie było w granicach -16 stopni. Ta zdolność do szybkiego reagowania na pojawiające się nowe możliwości, nowe rozwiązania, nowe opcje z jednej strony dość ułatwia szybkie dostosowanie się, ale też trzeba uważać, aby nie stawała się jakąś bramką czy drzwiami do każdorazowego wpływania na Twoje plany, działania, decyzje. Trzeba ważyć to, jakie informacje napływają i co dzięki nim możesz uzyskać. W najgorszej wersji oddalą czy odciągną Cię od celu. I na to trzeba zwracać szczególną uwagę.

 

Bartosz Jagodziński

 

31.01.2026  r.

01Kontakt

tel. +48

email: alpha_team@wp.pl

           facebook.com/AlphaTeamReal

instagram.com/alpha_team.pl/


02Godziny otwarcia

Czekamy na Twój ruch.

Blog jest czynny, zupełnie jak Twój umysł do działania przez 24h w każdym dniu.

03Informacja o projekcie

Alpha Team - Największy blog motywacyjny w Polsce.